Wiek: 56 Dołączył: 20 Sie 2005 Posty: 2570 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2007-08-06, 21:27Dobry wojak Szwejk z ilustr. Walentynowicza
Jaroslav Hasek
„Kilka przygód dobrego wojaka Szwejka” (fragmenty powieści: „Przygody dobrego wojaka Szwejka”
Książka i Wiedza, Spółdzielnia Wydawnicza, Warszawa 1950
Nakł. 15000 egz.
Tom 12 Biblioteka Żołnierza
Seria 1 Popularne wypisy literackie
Wydawnictwo „Prasa Wojskowa”
Z powieści Jaroslava Haska „Przygody….” Wybrał i opracował Jan Kozłowski
Ilustrował Marian Walentynowicz
Spis treści:
Szwejk przed lekarzem sądowym
Szwejka wypędzili z domu wariatów
Szwejk symulantem
Szwejk w garnizonowym areszcie
Szwejk staje się burszem nadporucznika Lukasza
Szwejk sprowadza psa
Katastrofa
Przygody Szwejka w drodze na front
Budziejowicka wędrówka Szwejka
W drodze do Kiraly-Hida
Przygody Szwejka w Kiraly-Hida
Nowe cierpienia
Książeczka – swego rodzaju kuriozum. Wybrane na 103 stronicach małego formatu (13x19 cm) i do tego dużą, czytelną czcionką, fragmenty Szwejka, które mają ilustrować… No właśnie, co mają ilustrować… Dlatego zacytuję cały, krótki na szczęście, aczkolwiek wiele mówiący, tekst wstępu.
„WSTĘP
„Przygody dobrego wojaka Szwejka” cieszą się niesłabnącą popularnością od chwili ich powstania. Zostały one przetłumaczone na większość języków świata.
Jarosław Haszek, autor „Przygód”, w swym Szwejku stworzył nową przysłowiową postać światowej literatury. Bo jego Szwejk bawi, ale każe nam również zastanowić się nad sobą i nad światem.
Książka Haszka została w 1938 roku wycofana z polskich bibliotek wojskowych. Z niemniejszą zajadłością prześladowali ją hitlerowcy. Nic dziwnego. Humor Haszka i postać markieranta Szwejka mają w sobie zarodki buntu i kpią w żywą kość z rygorów pruskiego posłuszeństwa, nie mającego nic wspólnego z dyscypliną wojskową. Szwejk działał rewolucyjnie i rozkładowo na żołnierza kapitalistycznego wojska, które było narzędziem klasowego ucisku i obcych ludowi interesów. Inaczej dziś. Dyscyplina ludowego wojska nie opiera się na ślepej tresurze, lecz apeluje przede wszystkim do świadomości żołnierza. Żołnierz ludowego wojska bawić się będzie wesołymi przygodami „dobrego wojaka”, bo ujrzy w jego „patentowanej głupocie” opór prostego człowieka wobec blagi, zakłamania i zbrodni imperializmu. Dla nas lektura „Przygód” jest tylko pouczającą krotochwilą.
Niech Was nie razi, że ten „patentowany idiota” o najpoczciwszych w świecie oczach nosił zarazem przydomek „dobrego wojaka”. Jedno i drugie jest ironią, bo wykpiwa najbardziej humorystyczny twór państwowy, jakim stała się pod koniec swego żywota „cesarsko-królewska” monarchia Habsburgów z czasów pierwszej wojny światowej 1914r. „Przygody dobrego wojaka Szwejka” mają w sobie, mimo całej swej pocieszności, wiele prawdy życiowej. Dobry wojak Szwejk nie miał najmniejszej ochoty i potrzeby walczyć i służyć monarchii Habsburgów. Jest on typowym markierantem, czyni wszystko, co jest w jego mocy, byle wykpić się z nienawistnej służby. Cała ta imperialistyczna wojna (mowa tu o pierwszej wojnie światowej) nic go nie obchodzi. Szwejk chce tylko wynieść z niej całą głowę „urzędowo uznanego idioty” i spotkać się zdrowo ze swoim przyjacielem Wodiczką…punktualnie o szóstej albo pół do siódmej po zakończeniu wojny!
Autor Szwejka, Jarosław Haszek, żył i tworzył w Pradze (1883-1923) i napisał oprócz „Przygód” niezliczoną ilość opowiadań. Z całej jego wesołej i dowcipnej twórczości przebija postawa bojownika o sprawiedliwość i prawdę.
Fragmenty, które zamieszczamy w niniejszym tomiku, obejmują zaledwie „Kilka przygód dobrego wojaka Szwejka”. Po przeczytaniu ich Czytelnik niewątpliwie sięgnie do całego utworu wydanego w czterech tomach pod wspólnym tytułem: „Przygody dobrego wojaka Szwejka podczas wojny światowej.”
Cóż, wrażenie po przeczytaniu wstępu niesamowite… Mam wrażenie, że gdyby wojna potrwała trochę dłużej i Szwejk wyszedłby w czasie jej trwania, to niewątpliwie byłby przyczyną rozwalenia armii od środka i jedną z przyczyn upadku Monarchii…
Słów kilka o autorze ilustracji – bo przyznam się, że ze względu na nie kupiłem tę książeczkę.
Marian Walentynowicz, ur. 20.01.1896 w Sanki Petersburgu, zm. 26.08.1967 w Warszawie) rysownik, architekt. Studia na Politechnice Warszawskiej, uczył w Żeńskiej Szkole Architektury im. S.Noakowskiego. Od lat 20. współpracował jako rysownik z warszawskimi czasopismami. Ilustrator wielu książek dla dzieci, m.in. „Przygód Koziołka Matołka”, „Awantury i wybryki małej małpki Fiki-Miki”. Autor komiksu „Walenty Pompka na wojnie”, jak podaje wikipedia, wydanego w 1957r. (widziałem komiks wydany na Zachodzie). W latach II wojny korespondent wojenny przy I Dywizji Pancernej gen. Maczka. Zaprojektował Znak Spadochronowy.
Cóż, zapewne zrealizował zamówienie polityczne…
Ilustracje będą za kilka dni w Galerii – w temacie Szwejk
Ostatnio zmieniony przez Art dnia 2007-08-07, 15:11, w całości zmieniany 1 raz
Na studium wojskowym nagminnie, podczas zajęć, czytywałem książki. Na jednej z "lekcji" obywatel kapitan nagle się drze:
- Gaweł, co Wy tam robicie?
- Melduję posłusznie, że czytam.
- Co czytacie?
- Książkę.
- Jaką książkę?
- Melduję, że wojskową?
- Jaką?
- Przygody Dobrego Wojaka Szwejka
No i facet dał mi spokój
_________________ lepiej milcząc uchodzić za idiotę, niż odzywając się rozwiać wszelkie wątpliwości
Autor Szwejka, Jarosław Haszek, żył i tworzył w Pradze (1883-1923) i napisał oprócz „Przygód” niezliczoną ilość opowiadań.
Zyl i tworzyl w Pradze- to bylo przed wojna, kiedy w gazecie, ktorej byl redaktorem, pokazaly sie krotkie tak powiedziec bajki o sluzbie wojskowej idioty Jozefa Szwejka, w ktorych opisywal ludzi, z ktorymi sie spotkal. Autor tym sobie kpil z porzadnych ludzi i pil i pil. W wojnie sluzyl jako ejFrW., i po przedostaniu sie do niewoli zaczal organyzowac legion. Prawdopodobnie po tej stronie bylo malo picia i surowa dyscyplina, dlatego przebiegl do czerwonych, gdzie byl komisarzem i skonczyl jako komendant miasta Samara... i pil, i pil,i pil. Z vzgledu na jego anarchyczne poglady i skutki mu grozilo arestowanie albo pluton egzekucyjny, dlatego uciekl do legionow, z nimi wrocil, i pil ,i pil, i pil... zamieszkal w Lipnici pod znanym zamkiem i pisal owa znana ksiazke... i pil, az sie zpil do smierci, ksiazke nieukonczywszy.
Ostatnio zmieniony przez F Machalica dnia 2007-09-23, 18:06, w całości zmieniany 1 raz
Wiek: 56 Dołączył: 20 Sie 2005 Posty: 2570 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2007-09-23, 17:47
Masz rację, pił chyba sporo... Ale ja patrzę trochę inaczej na tego wojaka (nie na Haska tylko Szwejka) - jak na cwaniaka, który stosował wszystkie metody, żeby wymigać się od wojska i przeżyć! Co chyba w końcu mu się udało. Dlatego lubię poczytać i polecam wszystkim nie Mazana z jego szwejkologią stosowaną tylko Kroha - nie wiem, czy znasz jego książkę "O Szwejku i o nas". Rzuca ciekawe spojrzenie na dzieje 28 IR, który podobno tak ochoczo i z orkiestrą przeszedł na stronę Rosjan... Polecam!
A jeśli chodzi o kpiny Haska z, jak piszesz, porządnych ludzi - Hasek był niepoprawnym "jajcarzem", jak dziś można byłoby go określić, szydził ze wszystkich i ze wszystkiego, nie wyłączając samego siebie. Nie znam jego opowiadań, opisujących sowiecki epizod, ale sądzę, że pewnie też wyszydzał sowietów i to, co się tam działo. Dla mnie ciekawe było to, że pokazał się znów w Pradze, i to, jak go przyjęto.
który stosował wszystkie metody, żeby wymigać się od wojska i przeżyć
W tych przedwojennych " bajeczkach" przeciez o przezycie nie szlo, choc tak mowiac, i tam sie Szwejk pokazuje jako cwaniak i oszust. Lecz wtedy to bylo modne ( bohemi).
_________________ Jak sie ludzie chca porozumiec, to brak jezyka nieprzeszkadza.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach