Wysłany: 2006-04-29, 12:06Wojenne stanowisko dowodzenia FK
Na s. 41 w: "Twierdza Kraków znana i nieznana, t. III" znalazłem taki fragment:
"W latach 1892-1915 zespół aprowizacji [chodzi o zespół przy ul. Rakowickiej i Bosackiej - CK Tiger] został ponownie przebudowany i rozbudowany. Po tej rozbudowie zespół należał do największych na terenie Monarchii Austro-Węgierskiej.
W trakcie rozbudowy w zespole tym zakamuflowano obiekt wojennego stanowiska dowodzenia twierdzą. Pod niepozornym budynkiem koszarowym (budynek nr 4, w którym dzisiaj jest muzeum AK) znajdują się gigantyczne piwnice z potężnym żelbetowym stropem żebrowym, który wytrzymałby uderzenie z działa 360 mm (najpotężniejszy kaliber w ówczesnej armii rosyjskiej).
Ich ściany wyłożone były korkiem, który miał tłumić odgłos wybuchów. Z piwnic prowadzi w różne strony kilka nierozpoznanych i dzisiaj niedostępnych korytarzy.
Inni interpretują tenobiekt jako gigantyczną chłodnię żywnosći [???]"
Co Wy na to? Znacie jakieś szczegóły? Czy te piwnice wkorzystywano? Wiado o cos o tych korytarzach?
_________________ "Odrzucamy wszelkie totalizmy, opieramy się na kulturze łacińskiej, wyrażamy nadzieję na odrodzenie ludów w dorzeczu Dunaju, chcemy wspólnej granicy z Węgrami, chcemy monarchii."
K. u. K. Feldmarschalleutnant K. von Gross-Sanden, "Tiger von Krakau"
Wiadomo, wiadomo, powiem więcej - byłem, widziałem.
Nie wiem, na jakiej podstawie mówi się o stanowisku dowodzenia twierdzy w zespole przy ul. Bosackiej. Bodaj pierwszy wprowadził to do obiegu prof. Bogdanowski, a reszta powtarza odtąd za autorytetem. Jeśli mnie by ktoś pytał o zdanie - to powiem: w najlepszym razie bardzo wątpliwe. Osobiście nie wierzę, chyba że mi ktoś pokarze autentyczny plan na którym tam jest stanowisko dowodzenia (albo inny oryginalny dokument).
Co się zgadza:
1. Podziemne hale są rzeczywiscie zarąbiste, zarówno ze względu na wielkośc jak i na formę
2. Są pod muzeum AK (i nie tylko)
3. Ściany są wyłożone korkiem, lub czymś bardzo podobnym. Trudno dokładnie stwierdzić czym, bo obecnie jest to tak totalnie "zawilgocone" że można to coś wyżymać. O zmianach typu butwienie, gnicie, grzyb czy co tam jeszcze nie wspomnę. Ale korek to coś przypomina.
Nie zgadza się:
1. Krakowski Verpflegsmagazin nie należał do największych w monarchii. On był największy. Oczywiscie jeśli rozpatrujemy jako jedną całość zespoły na Bosackiej (to ten o którym mowa), na Zabłociu wzdłuż Wisły i w Płaszowie, za dworcem kolejowym. Razem tworzyły one jedną całość w sensie organizacyjnym, choć oczywiście nie przestrzennym.
2. Wg mnie nigdy nie było tam stanowiska dowodzenia twierdzą. Ta teoria się kupy nie trzyma, z wielu powodów. Primo - wbrew pozorom zero maskowania. Verpflegsmagazin na Bosackiej był największym zespołem magazynowym twierdzy, większym od dowolnego krakowskiego zespołu koszarowego (mógłby się z nim równać tylko teren dzisiejszej Politechniki, czyli koszary Arcyksiecia Rudolfa, depo pionierów i depo taborów, ale liczone razem, a nie każde z osobna). Czyli - z powietrza widać jak na dłoni. A budynek Festungskommando (róg Grodzkiej, Placu Marii Magdaleny i Kanoniczej) to po prostu jeszcze jedna kamienica w mieście. Namierz to sobie i traf, lotniku Secundo - gorsza lokalizacja (wzmiankowany budynek Festungskommando lezy bardziej centralnie, co jest korzystniejsze dla stanowiska dowodzenia - do każdego odcinka jest tak samo daleko. Gońcom i telefonistom łatwiej się żyje, a i trafić artylerii wroga jest trudniej, bo odległość większa (Verpflegsmagazin leży bliżej północnego frontu twierdzy). Tertio - strop żebrowy ma dużą nośność przy małym zużyciu materiału do jego budowy (ekonomia konstrukcji), ale nie odporność na przebicie! NIe pamiętam, ile on ma grubości, ale zdaje się paredziesiąt centów, góra metr. Strop odporny na trafienie pociskiem kal. 360 mm (nota bene, czy Rosjanie mieli akurat taki kaliber? Chyba nie) musiałby mieć lekko licząc dwa i pół metra grubości, a najlepiej trzy. Tyle to on na pewno nie ma. Quarto - Strop jest Nad ziemią. Te "podziemia" to jest pod względem pogrążenia w ziemi klasyczna piwnica: strop ponad poziomem terenu, okienka doświetlające pod stropem. Gdyby obok na zewnątrz coś walnęło, to podmuch eksplozji jest w stanie "wejść" tymi okienkami do środka. No chyba, że się je worami z piaskiem obłoży, ale przecież schronów nie buduje/przebudowywuje się w taki sposób, by wymagały dodatkowego okładania worami z piaskiem w ramach uzyskania odporności na elementarne zagrożenie. Przy okazji, rozmieszczenie i w ogóle samo istnienie okien kasuje też kwestię wykładania ścian korkiem w celu tłumienia odgłosów wybuchów. Quinto - korytarze idące na zewnątrz pod inne budynki łączyły główny zespół z budynkami central elektrycznych (Elektrische Zentralle), tj. zapwewne elektrowni, znanymi z arciwalnych planów. Dziś są niedrożne i zawalone, ale uchowały się w nich resztki instalacji elektrycznej, bardzo starej, ze stalowego drutu w płóciennej izolacji, rozpiętego na ceramicznych izolatorach - takie lelektryczne klimaty z początku XX wieku. Nota bene, poza budynek administracji Verpflegsmagazinu (dzis muzeum AK) wychodzą nie tylko korytarze, ale i same hale magazynowe. Można zejść do nich pod ziemię w muzeum, a wyjść w budynku obok.
Ergo - całośc to jest wg mnie zespół Fruchtdepot, czyli magazynów chłodni. Na mięsko i owoce, które obłożone lodem sobie tam hibernowały. Dowództwa zapewne nigdy tam nie było. Prasa krakowska z okresu wojny podaje adres tzw. komisariatu cywilnego twierdzy (Poselska), adresu Festungskommando bodajże nie ale da sie go wyczytać między wierszami jak się wie gdzie to było (czy może nawet gdzieś jest hasło mimochodem, nie pamiętam dokładnie). Pochodzący z 1919 roku szkic fortecznej sieci telefonicznej (a łączność jest nerwem dowodzenia, czyli gdzie główna centrala tam i dowództwo) lokalizuje główną centralę twierdzy na Placu Marii Magdaleny (a więc w budynku Festungskommando), a nie na Bosackiej. Wątpię, by Wojsko Polskie miało wtedy (1919 rok) czas, chęć i możliwosci zawracać sobie głowę przenosinami odziedziczonego po Austriakach stanowiska dowodzenia, i to bez powodu.
Natomiast samo Fruchtdepot samo w sobie jest piękne i cenne, nawet bez stanowiska dowodzenia w swym przepastnym łonie. Ono bodaj też było największe w monarchii. Do dziś sie nieźle zachowało. Hale są naprawdę ogromne, i robią, oj robią wrażenie. Ale tego się nie da opisać niestety. Jak odkopię zdjęcia z tego miejsca i je zeskanuję, to wrzucę. Ale prędko to nie będzie, bo wiem że mam takie zdjątka - tylko gdzie....
_________________ wśród feldmarszałków, genenarałów, cesarzy, hrabiów, oberstów etc. mogę być góra kapralem. I to landwery...
_________________ "Odrzucamy wszelkie totalizmy, opieramy się na kulturze łacińskiej, wyrażamy nadzieję na odrodzenie ludów w dorzeczu Dunaju, chcemy wspólnej granicy z Węgrami, chcemy monarchii."
K. u. K. Feldmarschalleutnant K. von Gross-Sanden, "Tiger von Krakau"
Dużo czasu minęło, zdjęc nie znalazłem, ale wczoraj byłem we fruchtdepot i zrobiłem nowe. Są w Galerii, w dziale Fortyfikacje, w albumie Twierdza Kraków
_________________ wśród feldmarszałków, genenarałów, cesarzy, hrabiów, oberstów etc. mogę być góra kapralem. I to landwery...
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach