Odpowiedz do tematu
Poprzedni temat :: Następny temat
Idź do strony 1, 2  Następny
Tyrol Południowy tudzież Trydent - Górna Adyga
Autor Wiadomość
Pudelek
Premier
Seine Apostolische Majestät


Dołączył: 11 Kwi 2005
Posty: 1888
Skąd: Księstwo Pszczyńskie
PostWysłany: 2006-03-26, 12:30    Tyrol Południowy tudzież Trydent - Górna Adyga Dodaj użytkownika do listy ignorowanych Odpowiedz z cytatem

Miałem przyjemność dziś nad ranem wrócić z Dolomitów. jeździłem tam na nartach, ale nie przeszkodziło mi to "podumać" nad przeszłością tych ziem.

Południowy Tyrol - historyczna część Tyrolu położona na południe od głównej grani Alp.

Południowy Tyrol jest zamieszkany przez ludność tyrolską, włoską i ladyńską. Najważniejsze miasta, a zarazem stolice prowincji to Trydent (niem. Trient, wł. Trento) i Bolzano (niem. Bozen).

Do 1919 Południowy Tyrol stanowił część austriackiego kraju koronnego Tyrol w monarchii habsburskiej. Z mocy traktatu pokojowego w Saint Germain został wcielony do Włoch jako region Trentino - Alto Adige. Po dojściu Mussoliniego do władzy we Włoszech nastąpiła przymusowa italianizacja niemieckojęzycznej części Południowego Tyrolu, powodując głęboki konflikt polityczny i narodowościowy. Zabroniono używania języka niemieckiego, zmieniano oryginalne nazwy miejscowości i obiektów topograficznych na włoskie, rozwiązano administracyjnie niemieckojęzyczne organizacje kulturalne i zagarnięto ich majątek. Dochodziło nawet do ustalanych drogą administracyjną zmian oryginalnych nazwisk rodowitych mieszkańców na włoskie. Czynny opór rdzennej ludności spowodował surowe represje władz.

Problem statusu niemieckojęzycznej ludności Południowego Tyrolu stał się przyczyną długotrwałego konfliktu austriacko-włoskiego. Zatwierdzony w 1970 "Statut Autonomiczny Prowincji Bozen", zwany Pakietem, gwarantujący równouprawnienie języków niemieckiego i włoskiego w całej prowincji, dwujęzyczność napisów w miejscach publicznych, nauczanie w szkołach w języku niemieckim, tworzenie niemieckojęzycznych organizacji kuturalnych, rozwiązał w znacznym stopniu narodowościowe i polityczne problemy Południowego Tyrolu.

Obecnie ze względu na duży ruch turystyczny Południowy Tyrol jest jedną z najbogatszych części Włoch


tyle z Wikipedii. akurat ja przebywałem w miejscowości po za rejonem niemieckojęzycznym, ale należącym przed Wielką Wojną do Austrii. ciekawie to wyglądało - po przekroczeniu granicy austriacko - włoskiej większość napisów na domach, sklepach itp. dalej była po niemiecku, wszelkie tablice urzędowe, drogowe - dwujęzyczne. nie miałem niestety okazji widziec żadnych cmentarzy wojennych, lecz tuż za przełęczą Brenner mijałem zabudowania potężnej twierdzy w całkiem niezłym stanie. postaram się później wkleić jej zdjęcie.

niemal w każdej wiosce znajdują się pomniki poległych podczas Wojen - ciekawi mnie, czy te odnoszące się do I WŚ wspominają poległych pod austriackim, włoskim czy może obiema sztandarami.

w Triencie (Trento) trafiłem z kolei na kartkę z napisem "Francesco Giuseppe - Imperatore del Trentino" - z portretem Franza Josepha Very Happy
W Triencie znajduje się też mauzoleum Cesare Battisti'ego, o którym wspominałem w temacie "Ludność włoska w AW". dla jednych symbol zdrajcy dla innych bohater narodowy.

_________________
Boże wspieraj, Boże ochroń
Nam Cesarza i Nasz Kraj...


Ostatnio zmieniony przez Pudelek dnia 2006-05-20, 18:20, w całości zmieniany 2 razy
Przejdź na dół
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Pudelek
Premier
Seine Apostolische Majestät


Dołączył: 11 Kwi 2005
Posty: 1888
Skąd: Księstwo Pszczyńskie
PostWysłany: 2006-04-17, 01:25     Dodaj użytkownika do listy ignorowanych Odpowiedz z cytatem

twierdza, którą mijałem podczas podrózy nazywa się Burg Franzensfeste po włosku Fortezza - ciekawe dlaczego? Wink

owa twierdzę, bo to jest twierdza a nie zamek,budowano w latach 1833 - 1838 przez cesarza Franciszka I jako ważny punkt obronny na strategicznej trasie z południowego Tyrolu przez przełęcz Brenner w kierunku Insbrucku (pamiętajmy, że w tym czasie do Cesarstwa należała Wenecja, a więc część ruchu z Wenecji w kierunku Europy Środkowej prowadziłą i przez tą trasę). Twierdza znajduje się zresztą kilkakilometrów od przełęczy Brenner, dziś niestety po włoskiej stronie. Podczas budowy zmobilizowano do pracy od 3000 do 4500 robotników żołnierzy.

Twierdza nie została nigdy całkowicie ukończona według planowanych założeni nie brała nigdy udziału w walkach. Mimo tego w 1838 roku uroczyście ją otwarto, choć ostatnie prace trrwały jeszcze i w roku następnym. W otwarciu wziął udział cesarz (wówczas już Ferdynand I), 400 strzelców (Schützen), weterani z roku 1809 (odbyła się w tych okolicach walka koalicji francuskiej, saskiej i bawarskiej przeciwko znacznie słabszym oddziałom Tyrolczyków) oraz wielu wyższych urzędników z Austrii i Węgier.
Twierdza utraciła swoje znaczenie po podpisaniu Trójprzymierza. Austriacy sądzili, że są zabezpieczni od południa przez Włochy. Od tego czasu twierdza służyła coraz częściej jako magazyn broni i amunicji. Po 1890 roku nie zachowały się już dane o komendantach twierdzy.


Wcześniej, kiedy była jeszcze używana zgodnie ze swym przeznaczeniem, na jej składzie znajdowało się (zostawię wersję niemiecką, bo nie chcę kaleczyć swym tłumaczeniem):

44 Verteidigungskanonen 12pfündig
28 Verteidigungskanonen 6pfündig
4 Feldkanonen 6pfündig
3 Verteidigungskanonen 18pfündig
4 Haubitzen 7pfündig
7 Mörser 30pfündig


Ponieważ moje zdjęcie wyszło bardzo niewyraźne podaję link do strony, gdzie znajduje się kilka zdjęć. Również nienajwyższych lotów, ale jednak:

http://www.moesslang.net/franzensfeste_2.htm

aby zobaczyć dalsze galerie klikamy w link "Weitere Fotos" Smile

_________________
Boże wspieraj, Boże ochroń
Nam Cesarza i Nasz Kraj...
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Franz
Admin


Dołączył: 23 Sie 2004
Posty: 1056
Skąd: Olsztyn
PostWysłany: 2006-04-25, 02:05     Dodaj użytkownika do listy ignorowanych Odpowiedz z cytatem

Jestem ciekawy jaki tam ludzie maja stosunek do byłego cesarstwa może znasz jakieś opinie tubylców:)?

Poza tym - Jakie są tam ceny i warunki bo może bym się kiedyś wybrał.

Jeżeli zaś chodzi o twierdze to może masz jakieś własne zdjęcia tego obiektu bo te co są na stronie są jakieś takie nijakie.

_________________
W sprawie kontaktu z administratorem
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
 
Numer Gadu-Gadu
3703639
Pudelek
Premier
Seine Apostolische Majestät


Dołączył: 11 Kwi 2005
Posty: 1888
Skąd: Księstwo Pszczyńskie
PostWysłany: 2006-04-26, 20:22     Dodaj użytkownika do listy ignorowanych Odpowiedz z cytatem

Franz napisał/a:
Jestem ciekawy jaki tam ludzie maja stosunek do byłego cesarstwa może znasz jakieś opinie tubylców:)?


z tambylcami nie gadałem zbyt często, bo po włosku nie umiem (mimo, iż przez rok się uczyłem Embarassed ), a oni sami rzadko kiedy znają inny język niż własny. zauważyłem, że w miejscowości w której mieszkałem w sklepach niemal nikt nie umiał po niemiecku, a z angielskim niewiele lepiej.

skoro znalazłem pocztówkę z portretem FJ to znaczy, że tamte czasy nie są chyba wspominane jakoś bardzo źle. z pewnością miło wspominają Austrię niemieckojęzyczni Tyrolczycy - w końcu przez długie lata walczyli, również zbrojnie, o powrót do "macierzy"


Cytat:

Poza tym - Jakie są tam ceny i warunki bo może bym się kiedyś wybrał.


zależy o co Ci chodzi? generalnie jest tam nieco taniej niż w Austrii czy np. Francji.


Franz napisał/a:
Jeżeli zaś chodzi o twierdze to może masz jakieś własne zdjęcia tego obiektu bo te co są na stronie są jakieś takie nijakie.

mam jedno swoje zdjęcie, ale jak już pisałem - zrobione z auokaru wiec jest jeszcze bardziej nijakie niż te z sieci Sad postaram się coś znaleźć ładniejszego w necie

_________________
Boże wspieraj, Boże ochroń
Nam Cesarza i Nasz Kraj...
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Pudelek
Premier
Seine Apostolische Majestät


Dołączył: 11 Kwi 2005
Posty: 1888
Skąd: Księstwo Pszczyńskie
PostWysłany: 2006-04-27, 15:51     Dodaj użytkownika do listy ignorowanych Odpowiedz z cytatem



schemat ogólny fortecy wyższej (?)



i jej zdjęcie



schemat fortecy głównej



zdjęcie



wszystkie fotografie pochodzą z tej strony:

http://www.giorgiorigon.it/evocazioni/fortezza.htm

_________________
Boże wspieraj, Boże ochroń
Nam Cesarza i Nasz Kraj...
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Pudelek
Premier
Seine Apostolische Majestät


Dołączył: 11 Kwi 2005
Posty: 1888
Skąd: Księstwo Pszczyńskie
PostWysłany: 2006-05-20, 18:21     Dodaj użytkownika do listy ignorowanych Odpowiedz z cytatem

a oto zeskanowana pocztówka mauzoleum Battisti'ego w Trient/Trento


_________________
Boże wspieraj, Boże ochroń
Nam Cesarza i Nasz Kraj...
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
bielitzer
Robotnik

Dołączył: 28 Maj 2007
Posty: 6
Skąd: Silesia
PostWysłany: 2007-05-28, 13:42     Dodaj użytkownika do listy ignorowanych Odpowiedz z cytatem

Cytat:
Walka Południowych Tyrolczyków o wolność
i korporacja Olympia



Dr Norbert Burger

Z chwilą, gdy w tajnym układzie londyńskim z 1915 r. obiecano Włochom niemiecki Południowy Tyrol, jako zapłatę „judaszowymi srebrnikami” za zdradę Austrii i przystąpienie do wojny po stronie mocarstw zachodnich oraz po tym, jak po zakończeniu I Wojny Światowej faktycznie, wbrew jasno zadeklarowanej woli ludności Południowego Tyrolu, granica między Włochami a Austrią przecięła na Przełęczy Brennera Tyrol na pół, ogniwa łańcucha krzywd nawlekały się jedno po drugim: najbrutalniejszy ucisk i wynaradawianie, zakaz używania języka niemieckiego w szkole, italianizacja nazw miejscowości i nazwisk, próba wypędzenia w roku 1939, ponowna odmowa prawa do samostanowienia po II Wojnie Światowej oraz celowe i metodyczne osiedlanie w tym starym niemieckim kraju Włochów z południa.
Ten kto miał nadzieję, że tzw. powojenne, demokratyczne Włochy zrezygnują z prób italianizacji Południowego Tyrolu i asymilacji Południowych Tyrolczyków i że polityka italianizacji stanowiła wyłącznie problem, który przyniósł ze sobą faszyzm musiał, najpóźniej na początku lat 50., przeżyć zawód.
W 1953 r. sprawy zaszły już tak daleko, że przedwcześnie niestety zmarły kanonik Gamper, znany ksiądz i bojownik o prawa narodu z Bozen, wygłosił publicznie ostrzeżenie:
„Z roku na rok gwałtownie zmniejsza się odsetek ludności rdzennej wobec niesamowitego przyrostu liczby imigrantów. Omalże z matematyczną pewnością możemy wyliczyć moment, kiedy już nie tylko w obrębie stworzonego w celu zmajoryzowania nas regionu, lecz także w obrębie ściślejszych granic naszego kraju, stanowić będziemy bezbronną mniejszość. I to na obszarze, gdzie jeszcze niedawno Włosi stanowili tylko trzy procent ogółu ludności. To jest droga ku zagładzie, na której my Południowi Tyrolczycy znajdujemy się od 1945 r. i podążymy nią dalej, jeśli w ostatniej chwili nie nadejdzie ratunek.”

Marsz Południowego Tyrolu ku zagładzie

Kilka lat później, 17 listopada 1957 r., podczas wielkiego wiecu ludowego na zamku Siegmundskron na południe od Bozen późniejszy zwierzchnik kraju dr Silvius Magnago ostrzegał jeszcze dobitniej:
„Cierpliwość Południowych Tyrolczyków nie może być ciągle wystawiana na próbę! Mam nadzieję, że zrozumieją to wreszcie ci, w których gestii leży zapewnienie ludowi Południowego Tyrolu prawa i sprawiedliwości. Ten jednak, kto wciąż nie chce tego zrozumieć, nie ma prawa się dziwić, gdy cierpliwość ludu się skończy.”
Pod koniec lat 50. i na początku 60. cierpliwość się wyczerpała. Rozgorzała walka o wolność.
W 1959 r. zarówno w Północnym jaki i Południowym Tyrolu, takoż w całej Austrii, obchodzona była 150 rocznica wybuchu powstania tyrolskiego przeciwko Napoleonowi. Na każdej uroczystości sławione były bohaterstwo, odwaga i ofiarność Tyrolczyków z dawnych lat. Doprowadziło to w końcu do tego, iż nastrój buntu ogarnął cały kraj: nie powinno się tylko chwalić bohaterstwa i odwagi sprzed 150 lat, lecz byłoby lepiej wziąć z nich przykład i z równą stanowczością zwalczać dzisiejszego okupanta, który w istocie jest gorszy niż tamten z początku XIX wieku. Coraz głośniej domagano się prawa do samostanowienia i odłączenia się od Włoch, a żądania te były popierane przez ponad 90 procent ludności, jak wówczas ustalił w wyniku przeprowadzonych badań nie budzący podejrzeń o stronniczość polityczną Instytut Badania Opinii Publicznej Allensbacher.

Założenie Komitetu Wyzwolenia Południowego Tyrolu

W tych okolicznościach, po zakończeniu uroczystości ku czci Andreasa Hofera w Sterzing, odbyło się spotkanie czołowych oficerów strzelców: Georga Klotza, Jörga Pichera, Luisa Amplatza i innych, podczas którego – zgodnie z wolą przeważającej części ludności – założono Komitet Wyzwolenia Południowego Tyrolu (BAS – Befreiungsausschuß Südtirol), w celu przeforsowania prawa do samostanowienia, w ostateczności także z wykorzystaniem prawa do aktywnego oporu.

Od początku istniała zgoda co to tego, iż niewinni ludzie nie mogą ucierpieć wskutek branych pod uwagę zamachów. Akcje miały być tak wymierzone, by z jednej strony w sposób możliwie najbardziej dotkliwy ugodzić w państwo włoskie, z drugiej strony, by możliwie jak najwyraźniej zwrócić uwagę światowej opinii publicznej na „kwestię” Południowego Tyrolu. Zdawano sobie przy tym sprawę, że – jak każdy konflikt polityczny – również i ten koniec końców zakończyłby się negocjacjami, jednak w przypadku tej, od dawna już otwartej kwestii, negocjacje dadzą szansę na sukces, jeżeli występować będą ku temu poważne przesłanki. Bo w jakiż inny sposób miałby zostać rząd włoski kiedykolwiek zmuszonym do rozwiązania problemu Południowego Tyrolu, jeżeli nie poprzez wewnętrzną i zewnętrzną presję?!

Ponadto została uzgodniona jeszcze jedna zasada, która nadała oporowi pewien szczególny wymiar moralny i podkreśliła związane z nim poczucie wyjątkowej odpowiedzialności: każdy członek dowództwa BAS, który zaproponował bądź tylko zaaprobował przeprowadzenie konkretnej akcji, musiał się liczyć z tym, iż sam będzie do niej wyznaczony. W ten sposób nie można już było lekkomyślnie wysyłać innych na niebezpieczne misje.

W dniu 27 stycznia 1961 r. odbyły się w Mediolanie rokowania pod auspicjami ONZ. Ich rezultatem było impertynenckie i nieprzejednane zachowanie się strony włoskiej i jednoznaczne odrzucenie przedstawionego przez austriackich dyplomatów żądania autonomii. Jeszcze z Mediolanu zadzwonił do mnie, do Innsbrucku, gdzie pracowałem wtedy jako asystent na uniwersytecie, pewien ważny członek austriackiej delegacji i oznajmił, że bez aktywnego oporu nie ma nawet najmniejszej szansy, aby skłonić Włochów do rokowań.

Rozpoczyna się walka o wolność

Odpowiedź, która nastąpiła w nocy z 30 na 31 stycznia, będąca reakcją na to aroganckie zachowanie, była słyszalna nawet w Rzymie. Tej nocy bowiem został wysadzony w powietrze ocalały z czasów wojny, olbrzymi posąg konny Mussoliniego, wzniesiony przy elektrowni w Waidbruck (między Brixen a Bozen), z którego po zakończeniu wojny usunięto tylko napis „Al Genio Del Fascismo” (geniuszowi faszyzmu). Jednocześnie w całym kraju rozrzucono tysiące ulotek, z których wynikało, iż to było tylko ostrzeżenie i że odtąd nikt nie będzie chciał przyglądać się bezczynnie grożącej Południowemu Tyrolowi zagładzie.

W dniach 24 i 25 maja 1961 r. doszło w Klagenfurcie do ponownego spotkania ministrów spraw zagranicznych Austrii i Włoch, które i tym razem nie przyniosło żadnych efektów. Bojownicy o wolność Południowego Tyrolu, którzy byli już przygotowani na taką ewentualność, wysadzili w powietrze w nocy z 25 na 26 maja 1961 r. w dolinie Kanaltal, między Travis a Pontafel, jeden dźwigar wiaduktu kolejowego. Ta spektakularna akcja spowodowała sześciogodzinne opóźnienie wyjazdu włoskiego ministra spraw zagranicznych Segni’ego. To było nowe ostrzeżenie. Podjęta została przy tym jednomyślnie decyzja, aby – w przypadku gdy pierwsze rozmowy ekspertów w Zurichu nie przyniosą widocznego przełomu – w taki sposób zaprotestować, poprzez wzmożenie działań ruchu oporu, przeciwko frymarczeniu Południowym Tyrolem, żeby w Mediolanie i Wiedniu nie można już było dłużej milczeć.

W nocy z 12 na 13 lipca 1961 r. (tzw. „Noc Serca Jezusowego”) bojownicy o wolność przeprowadzili swój najbardziej spektakularny atak. Ponad 40 olbrzymich masztów wysokiego napięcia ważnych energetycznych linii przesyłowych i szereg innych obiektów zostało wysadzonych w powietrze, wskutek czego zostało prawie całkowicie sparaliżowane zasilanie w energię elektryczną okręgu przemysłowego Bozen. Równocześnie zostały rozesłane do polityków i redakcji gazet na całym świecie tysiące listów zawierających apele bojowników o wolność i prośby o pomoc.

Włoski establishment został tą akcją całkowicie zaskoczony i potrzeba było kilku dni nim ochłonął. Pierwszym rezultatem było to, iż liczna rzesza napływowych Włochów spakowała walizki i wyjechała na południe.

Również establishment austriacki był, z wyjątkiem osób wtajemniczonych w sprawę, zaskoczony oraz zdezorientowany i zamiast wykorzystać politycznie sytuację stworzoną przez bojowników o wolność, przystąpiono do kierowanej przez Rzym dzikiej nagonki przeciw Południowemu Tyrolowi.

Karabinierzy torturują

Tymczasem Włosi przeprowadzili masowe aresztowania w kręgu tych Południowych Tyrolczyków, którzy byli znani policji, jako szczególnie patriotycznie usposobieni. Wielu z nich zostało poddanych najcięższym torturom. Bezpośrednio wskutek tortur zmarli bojownicy o wolność Franz Höfler i Anton Gostner, a Sepp Kerschbaumer, „mózg” ruchu oporu, kilka miesięcy później. Dziesiątki torturowanych, którzy przeżyli, pozostały dotkniętymi kalectwem, z czego część ciężkim.

Na tle protestów, również międzynarodowych, w 1963 r. ma miejsce w Trydencie proces najgorszych oprawców-karabinierów. Dochodzi wówczas do rzeczy niepojętej w żadnym cywilizowanym kraju: zbrodniarze w mundurach zostają uniewinnieni z uzasadnieniem, że wprawdzie mieliby dopuścić się torturowania, jednak w imię służby ojczyźnie!

Ostatecznym ukoronowaniem wytrwałości i konsekwencji w walce o wolność był jej sukces. Problem stał się znany całemu światu i przyparci do muru Włosi raczyli podjąć poważne rokowania. Przy tym w głównej mierze winą kiepskiej dyplomacji austriackiej jest, iż nie zostało przeforsowane prawa do samostanowienia, lecz zaledwie tzw. „Pakiet dla Południowego Tyrolu”. Bez naszej akcji nie osiągnięto by nawet tego.

Przyszło jeszcze długo czekać na moralną rehabilitację bojowników o wolność. Dopiero w 1976 r. zwierzchnik kraju dr Silvius Magnano zmuszony był, z okazji krajowego zjazdu Partii Ludowej Południowego Tyrolu (Südtiroler Volkspartei), złożyć następujące oświadczenie:

„Nie można się dziwić, że Południowi Tyrolczycy, którzy przez wiele lat musieli się przyglądać brakowi jakichkolwiek postępów osiąganych przy użyciu demokratycznych metod, to znaczy w drodze rokowań, stracili w końcu wiarę w demokratyczne metody. Jest więc z ludzkiego punktu widzenia całkowicie zrozumiałym i usprawiedliwionym, iż po tak gorzkich doświadczeniach ludzie ci sięgnęli po inne środki, w głębokim przekonaniu, iż robią to, co słuszne i konieczne i wyświadczają naszej ojczyźnie przysługę. Nikt nie może zaprzeczyć, że działali oni – o ile podstawą ich działania były prawdziwe przekonania – jako idealiści. Wielu z nich złożyło ciężką i największą ofiarę z własnego życia w ufnym poświęceniu w służbie naszemu narodowi. To także winno być tutaj – w imię przywrócenia tym ludziom należnego im szacunku – wyraźnie zaakcentowane i uznane.”

Tym sposobem najwyższe, oficjalne czynniki ze strony Południowego Tyrolu dały sygnał do zmiany sposobu myślenia i oceny południowotyrolskiej walki o wolność z lat 60. Powoli miast „przestępców”, „terrorystów”, „desperatów”, „neonazistów”, „awanturników” itd., zaczęto ich traktować jako idealistów. Był to pewien akt rekompensaty, ponieważ – niestety – wychodząca z Rzymu nagonka, jeśli nawet sporadycznie, niemniej jednak była wspierana przez południowotyrolskiego polityka i niemiecki dziennik w Bozen „Dolomity”.

Liczny udział korporantów

Wśród osób, które prowadziły i wspierały południowotyrolską walkę o wolność niewspółmiernie wysoki odsetek stanowili korporanci. Fakt tego licznego uczestnictwa jest tak samo zrozumiały sam przez się, jak udział i kierownicza rola, którą odegrali korporanci podczas Karynckiej Wojny Obronnej w latach 1918/19. Kto o konieczności i gotowości obrony ojczyzny nie śpiewa tylko pieśni, lecz gotów jest obrócić słowa w czyn, ten nie mógł przejść obojętnie do porządku nad losem Południowego Tyrolu, którego ludowi groziła w tamtych czasach zagłada.

Impuls do tego zaangażowania wyszedł od członków naszej korporacji Olympia, mianowicie od naszego brata-korporanta Dipl.-Vw. Günthera Schweinbergera i ode mnie. W połowie lat 50. wyjechaliśmy do Innsbrucku, aby ukończyć studia na tamtejszym uniwersytecie. Oprócz studiów nasze zainteresowanie od początku skupiało się na kwestii południowotyrolskiej. Przy każdej nadarzającej się okazji przejeżdżaliśmy przez Przełęcz Brennera, nawiązywaliśmy kontakty oraz usiłowaliśmy w Austrii i RFN – na wykładach i w ulotkach – wskazywać na nierozwiązany problem Południowego Tyrolu, a także pozyskiwać zainteresowanie dla tej sprawy.

Ja sam, w trakcie pracy nad swoją dysertacją pod tytułem „Włoska infiltracja niemieckiego Południowego Tyrolu” pod kierunkiem prof. Ulmera i legendarnego prof. Reut-Nicolussi’ego, otrzymałem sposobność, aby jeszcze bardziej zagłębić się w tę tematykę. Dzięki swoim wielomiesięcznym pobytom w Południowym Tyrolu nawiązałem również kontakt z wszystkimi istotnymi i zaangażowanymi w walkę narodową osobistościami. W tym okresie wzrastało we mnie coraz bardziej przekonanie, że bez zażądania i urzeczywistnienia prawa do samostanowienia – jeśli będzie trzeba także w formie walki o wolność – niesprawiedliwość będzie istniała nadal, a patrząc na dalszą metę, jak słusznie powiedział kanonik Gamper, nie będzie można powstrzymać marszu niemieckiej grupy etnicznej ku zagładzie.

Na zaproszenie zmarłego potem w więzieniu Seppa Kerschbaumera byłem obecny, jako jedyny Austriak, przy założeniu Komitetu Wyzwolenia Południowego Tyrolu, stając się zatem jego członkiem-założycielem. Podjąłem się wówczas agitacji na rzecz zdobycia poparcia w Austrii. Było dla mnie przy tym czymś naturalnym, iż w sprawach dotyczących agitacji na rzecz czynnego zaangażowania oparłem się zwłaszcza na jednym kręgu osób, z którym łączyła mnie szczególna więź wzajemnego zaufania. Z tego powodu kontakty nawiązywałem ja i brat Schweinberger, jako bracia-korporanci znani z szczególnej bojowości, w dalszej kolejności członek korporacji „Brixia”-Innsbruck, gdzie bywaliśmy przejazdem i inni korporanci. W tym leży przyczyna, dla której wśród czynnych uczestników walki o wolność znalazło się tak wielu Olimpijczyków – na szczęście nie wszyscy oni byli publicznie znani.

Socjalistyczne zaślepienie

Na szczęście: bo, o czym już była mowa, „oficjalna” Austria – abstrahując od kilku chwalebnych wyjątków – bynajmniej nie wspierała południowotyrolskiej walki o wolność. Przeciwnie: ówcześni socjalistyczni (względnie wcześniej komunistyczni) ministrowie Broda (Sprawiedliwości) i Afritsch (Spraw Wewnętrznych) stali całkowicie po stronie włoskich ciemiężycieli i przeprowadzili zakrojoną na szeroką skalę akcję ścigania bojowników o wolność na terenie Austrii. Może najlepiej wyjaśni, z jakim zaślepieniem mieliśmy tu do czynienia, poniższy cytat z numeru z lipca/sierpnia 1962 r. gazety socjalistycznej młodzieży szkół średnich „Rote Tafel”. Oto co oznacza tam „infiltracja”:
„Słyszy się utyskiwania również z tego powodu, że coraz więcej Włochów z południa Włoch imigruje do Południowego Tyrolu, by tam móc znaleźć pracę w jednym z licznych zakładów przemysłowych. My, jako socjaliści, musimy witać akurat to zjawisko z radością, nie można bowiem od nikogo żądać, aby wegetował w zapadłej Kalabrii, gdzie ludzka egzystencja, mimo najszczerszych wysiłków, ostatecznie obracać się będzie wokół zabiegów o to, by po prostu przeżyć. A czy słyszał ktoś może o umierających z głodu Południowych Tyrolczykach?”
Ja sam uciekłem w 1961 r. do RFN, następnie do Szwecji i Finlandii, a aresztowany zostałem po powrocie w 1964 r. Zamiarem Brody było, by możliwie długo odwlekać proces, aby tym sposobem wzmagać psychiczną i fizyczną presję. Dopiero strajkiem głodowym – po wielomiesięcznym pobycie w areszcie śledczym – zdołałem wymusić wniesienie formalnego aktu oskarżenia: w 1965 miał miejsce w Graz wielki „południowotyrolski” proces, którego wynik pokrzyżował plany uczestnikom nagonki na bojowników o wolność Południowego Tyrolu w Austrii.

„Południowotyrolski” proces w Graz

Pośród 26 oskarżonych znajdowało się dwunastu korporantów, w tym czterech Olimpijczyków: oprócz mnie bracia Günther Colli, dr Herbert Fritz, Helmut Hornberg i Dipl.-Vw. Günther Schweinberger. Pozostałymi z grona dwunastu oskarżonych korporantów byli: Dipl.-Vw. Reinulf Grünbart, Dipl.-Vw. Herwig Nachtmann, dr Rudolf Watschinger (wszyscy z korporacji „Brixia”-Innsbruck); dr Günther Bernhart (korporacja „Germania”-Innsbruck); Dipl.- Ing. dr Helmut Riedl (korporacja „Silvania”-Wiedeń); abs.jur. Hans Hubert Sauer (korporacja „Germania”-Würzburg); Mag. Klaus Starzengruber (konserwatywny związek sztubacki „Ostmark”-Linz).

W celu ograniczenia do minimum wpływu opinii społecznej na werdykt oskarżenie zostało wniesione najpierw do sądu ławniczego, chociaż sprawa dotyczyła jednoznacznie procesu politycznego, dla którego właściwym był sąd przysięgłych. Jeden z ławników wniósł do sędziego skuteczny wniosek o stwierdzenie niewłaściwości sądu ławniczego w tej sprawie i skierowanie oskarżenia do rozpatrzenia przez sąd przysięgłych.

Liczne propozycje, składane przez przewodniczącego sądu, dotyczące możliwości „łagodnego” wyroku pod warunkiem przyznania się do winy, zostały przez nas odrzucone. Wszyscy oskarżeni w stanowczy sposób przyznali się do swoich czynów. Przysięgli przyznali nam rację: większością głosów osiem do zera zostaliśmy uniewinnieni, a po uchyleniu wyroku i nowym postępowaniu w Linz: stosunkiem głosów siedem do jednego. Zgodnie z brzmieniem sensacyjnego uzasadnienia, działaliśmy w stanie wyższej konieczności i wobec tego czynny opór przeciwko państwu włoskiemu był jedynym środkiem, by obronić niemiecką społeczność w Południowym Tyrolu przed włoską infiltracją i uciskiem.

Nagonka na Olympię

To jest prawda, do której my, Olimpijczycy, zawsze się przyznawaliśmy, z której jesteśmy dumni. Natomiast to, co rozgłaszano o nas podczas nagonki, szczególnie w „czerwonych” gazetach, mianowicie, że Korporacja Olympia miałaby rzekomo stanowić ramę dla neonazistowskiej organizacji terrorystycznej, jest niczym innym jak złośliwym kłamstwem.

Raz za razem dedykowane były korporacji Olympia w ciągu listopada i grudnia 1961 r. następujące nagłówki, względnie słowa w tekście: „nazistowski związek studentów”, „nazistowska Olympia”, „osławiona nazistowska korporacja Olympia”, „nazistowskie ekscesy Olimpijczyków”, „banda Olympia” i wreszcie w jednym wstępniaku „Olympia – banda terrorystów”. A wszystko to, w sytuacji, gdy ani jeden z Olimpijczyków biorących udział w walce o wolność nie został nawet oskarżony o wskrzeszanie narodowego socjalizmu, a cóż dopiero skazany. Tak więc, w najpodlejszy i najbardziej nikczemny sposób, zmieszano z błotem ok. 200 osób, w tym najbardziej renomowanych profesorów, liderów świata biznesu, polityków i posiadaczy najwyższych austriackich odznaczeń cywilnych i wojskowych.

Poniżej kilka cytatów z organu naczelnego Socjaldemokratycznej Partii Austrii „Arbeiterzeitung”, rzucających światło na bezczelny charakter marksistowskiej nagonki, która była wzniecana przeciwko naszej korporacji:

23 listopada 1961 r., tytuł: „Gniazdo terroru: nazistowskie stowarzyszenie studentów”.

„Kierownik tyrolskiej służby ostrzegania przed lawinami dr Schimpp i asystent w wyższej szkole w Graz Dipl.- Ing. Bohn odgrywali prawdopodobnie w korporacji Olympia kierowniczą rolę. Również zbiegły w owym czasie Günther Schweinberger, którego pomocniczka Johanna Jungh została wówczas aresztowana, należał do tej samej korporacji. Obecnie uważa się za dowiedzione, że pewna grupa studentów z korporacji Olympia pośredniczyła w dostarczaniu materiałów wybuchowych. Teraz próbuje się uzyskać jasność w kwestii, kto przeprowadził zamachy. Niektóre wskazówki pozwalają na to, żeby wnioskować, iż ten studencki spisek odpowiedzialny jest również za wysadzanie w powietrze pomnika Andreasa Hofera. Kiedy Olympia i wszystkie organizacje takie jak ona zostaną rozwiązane i zabronione?”

A oto, co ma do doniesienia tenże „Arbeiterzeitung” 24 listopada 1961 r.:

„Nazistowskie stowarzyszenie studentów Olympia, będące w oczywisty sposób austriackim centrum organizacji terrorystów, którzy mają na sumieniu wiele zamachów bombowych w Południowym Tyrolu, otrzyma zakaz działalności.
W świetle ustaleń poczynionych przez urzędy bezpieczeństwa jest to już pewne. Materiał, który został znaleziony w mieszkaniach aresztowanych neonazistów, w pełni usprawiedliwia taki zakaz. Teraz policja państwowa otrzymała także nowe wskazówki, iż w tej studenckiej organizacji faktycznie działali zamachowcy. Chociaż policja nadal utrzymuje nazwiska większości aresztowanych w tajemnicy, mogłaby już ustalić z całą pewnością, iż kierownik tyrolskiej służby ostrzegania przed lawinami dr Schimpp był łącznikiem wiedeńskich nazistów na Innsbruck, podczas gdy asystent w wyższej szkole w Graz Dipl.- Ing. Bohn prawdopodobnie był łącznikiem na Graz.”

Dr Otto Schimpp, członek Chrześcijańskiego Stowarzyszenia Młodzieży, został już wcześniej „wrobiony” w bycie korporantem, teraz napiętnowano go także jako „neonazistę”. Nie uchronił go przed tym także fakt, iż pochodził ze starej, chrześcijańskiej rodziny i, że – oprócz członkostwa w Chrześcijańskim Stowarzyszeniu Młodzieży – zajmował kierownicze stanowisko w młodzieżówce Austriackiej Partii Ludowej. Po tym jak wytoczono wszystkie działa przeciwko korporacji Olympia (zgodnie z taktyką salami), każdy aresztowany musiał, także gdy nie był Olimpijczykiem, stać się nim. Zarzuty zaś, przede wszystkim Arbeiterzeitung, stawały się przy tym coraz bardziej dziwaczne: „Jak zdołał się dowiedzieć Arbeiterzeitung, szef ekspozytury korporacji Olympia w Innsbrucku dr Otto Schimpp – pełniący funkcję strażnika lawinowego przy rządzie krajowym – był na początku września w Niemczech, aby nawiązać kontakty z szeregiem skrajnie prawicowych korporantów, dotyczące szykowanych aktów terroru we Włoszech. Przy tej sposobności odwiedził również dr Otto Habsburga w jego willi w Pöcking i przyjął od niego najlepsze życzenia dla niemieckojęzycznych Południowych Tyrolczyków. Wydaje się, iż dopiero życzenia „Jego Cesarskiej Mości” nadały rozmachu bandzie Olympia. Bezpośrednio po powrocie dr Schimpp’a została rozpoczęta wielka akcja z użyciem koktajli Mołotowa przeciwko włoskim dworcom kolejowym. Można domniemać, że austriaccy i niemieccy korporanci działali wówczas ręka w rękę, w oparciu o ostateczne ustalenia, do których doprowadził w trakcie swojej podróży do Niemiec dr Schimpp.

Wreszcie nie było już kłamstwa zbyt głupiego i zbyt „naciągniętego”, żeby nie zostało wykorzystane w Arbeiterzeitung z detalami: „Duchowny jako doradca terrorystów. W klasztorze franciszkanów z Solbad Hall było centrum informacyjne bandy Olympia”.

„Jak zdołał się dowiedzieć Arbeiterzeitung, w powołanej do życia przez nazistowską korporację Olympia organizacji terrorystycznej ważną rolę odgrywa Fritz Paseller – 52-letni duchowny franciszkański z klasztoru w Solbad Hall. Paseller, którego imię zakonne to Ojciec Pascal, doradzał terrorystom i pośredniczył w wymianie informacji. Na jego dwuznaczną rolę rzucają światło fakty z jego przeszłości: w czasie wojny pozostawał w czynnej służbie szefa niemieckiego wywiadu Canaris’a. Ojciec Pascal wykładał także w gimnazjum w Solbad Hall – i to akurat historię i geografię. Podobno ojciec Pascal został już przesłuchany w związku z policyjnym dochodzeniem przeciwko studentom z Olympii. Co prawda pozostaje przy tym rzeczą niewyjaśnioną, dlaczego ojciec Pascal, w odróżnieniu od innych spiskowców, nie został osadzony w areszcie. Również do tej pory nie było nic wiadomo o krokach dyscyplinarnych, podjętych wobec ojca Pascal’a przez zakon. Ojciec Pacal, alias Fritz Paseller, miał prawdopodobnie szczególnie ścisły kontakt z – osadzonym w więzieniu głównym oskarżonym – referentem ochrony lawinowej w Innsbrucku dr Otto Schimpp’em. Przede wszystkim jego zadaniem było przekazywanie tajnych informacji od wiedeńskich spiskowców z Olympii dr Schimpp’owi i członkom Olympii z Innsbrucku.”

„Olympia została zlikwidowana”

Wyznaczony cel został w końcu faktycznie osiągnięty, w dniu 2 grudnia 1961 r. Arbeiterzeitung wiwatuje: „Olympia została zlikwidowana”. I tak oto ciężkie naruszenie podstawowych praw obywatelskich, którym była owa arbitralna likwidacja stowarzyszenia, zostało – wskutek negatywnego nastroju wytworzonego wokół Olympii po wielomiesięcznej kampanii oszczerstw w Arbeiterzeitung i innych mediach – przyjęte przez opinię publiczną bez głosu sprzeciwu.

Milczała także w znacznej mierze burszowska opinia publiczna. Pewien wybitny, sędziwy już, zwierzchnik korporacji „Arminia”, podczas przyjęcia z okazji moich 60-tych urodzin, na którym było obecnych bardzo dużo Olimpijczyków, potępił w swoim wystąpieniu ówczesne milczenie własnej i innych korporacji i oznajmił, iż byłoby rzeczą słuszną, gdyby w tamtych czasach wszyscy solidarnie przeciwstawili się bezprawiu, które dotknęło korporacji Olympia.

Kończąc chciałbym, zwrócić jeszcze uwagę na fakt, iż wskutek urzędowych kroków, jak to miało miejsce w naszym przypadku, można zlikwidować lub zakazać działalności stowarzyszenia, rozumianego jako osoba prawna, w żadnym jednak razie nie odnoszą skutku takie kroki w stosunku do samego burszostwa, rozumianego jako narodowa, męska wspólnota. Próba podjęta w 1819 r. przez Metternich’a, by przy pomocy postanowień karlsbadzkich stłumić ruch burszów spowodowała, iż narodowo-wolnościowe korporacje rozkwitły w całych Niemczech i w 1832 r. na Hambacher Fest czarno-czerwono-złote kolory ruchu burszowskiego zostały wyniesione do rangi niemieckich barw narodowych. Dziś jak i wówczas aktualne jest przesłanie, które w znanej pieśni burszów „Wir hatten gebauet” służyło za odpowiedź na akt bezprawia Metternich’a:

„Dom może runąć – i cóż to za bieda?
Duch żyje w nas wszystkich, a naszym zamkiem jest Bóg!”


http://olympia.burschenschaft.at/ged_suedtirol_text.html
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
bielitzer
Robotnik

Dołączył: 28 Maj 2007
Posty: 6
Skąd: Silesia
PostWysłany: 2007-05-28, 13:45     Dodaj użytkownika do listy ignorowanych Odpowiedz z cytatem

Cytat:
Uroczystość ku czci Seppa Kerschbaumera

Ponieważ z roku na rok coraz więcej młodych ludzi, głównie strzelców, z wszystkich części Tyrolu bierze udział w obchodach święta upamiętniającego postać Seppa Kerschbaumera, z pewnością sensownym jest, aby przypomnieć początek i historię tych obchodów i przyczynić się w ten sposób do lepszego zrozumienia ich znaczenia.
W trakcie organizowanej corocznie 8 grudnia przez Południowotyrolski Związek Ojczyźniany (Südtiroler Heimatbund) oraz Południowotyrolski Związek Strzelecki (Südtiroler Schützenbund) uroczystości nad dawnym grobem Seppa Kerschbaumera wspominane są jego dokonania oraz jego zmarłych towarzyszy broni: Franza Höflera, Toniego Gostnera, Luisa Amplatza, Jörga Klotza i Kurta Welsera. Po założeniu nowego cmentarza w Frangart – rodzinnej wiosce Seppa Kerschbaumera – rodzina postanowiła sprowadzić tam jego zwłoki i pochować.
Kim był Sepp Kerschbaumer? Był on przywódcą ruchu oporu w Południowym Tyrolu (BAS: Befreiungsausschuß Südtirol; Komitet Wyzwolenia Południowego Tyrolu), który pod koniec lat 50. i na początku lat 60. dokonał serii zamachów w celu zwrócenia uwagi światowej opinii publicznej na fatalną sytuację polityczną, gospodarczą i społeczną w naszej ojczyźnie – będącą wynikiem ucisku ze strony państwa włoskiego – oraz jednocześnie w celu doprowadzenia do ponownego zjednoczenia Tyrolu. Punktem kulminacyjnym działalności BAS była słynna „Noc Ognia” 11 czerwca 1961 r., podczas której zostało wysadzonych w powietrze 47 masztów energetycznych. Wspomnianych wyżej bojowników o wolność upamiętnia dzisiaj na cmentarzu w St. Pauls, obok pomnika ku czci poległych, także stosowna tablica pamiątkowa.
Pomysłodawcą i organizatorem pierwszej uroczystości ku czci Seppa Kerschbaumera, która odbyła się w 1966 r., był towarzysz jego więziennej niedoli Hans Stampfl z Gries. Sam Sepp Kerschbaumer zmarł 7 grudnia 1964 r. w więzieniu w Weronie na chorobę serca. Począwszy od 1967 r. w organizacji uroczystości brał udział Otto Petermair z Frangart – także współwięzień i przyjaciel Seppa Kerschbaumera. W 1972 r. byli więźniowie polityczni zakładają Południowotyrolski Związek Ojczyźniany, który od tego momentu przejmuje organizację uroczystości. W 1983 r. ówczesny przewodniczący Południowotyrolskiego Związku Ojczyźnianego Michl Ebner zwrócił się na piśmie z pytaniem do Południowotyrolskiego Związku Strzeleckiego, czy strzelcy mogliby wziąć udział w obchodach. Z początku Południowotyrolski Związek Strzelecki pomagał w kolportażu zaproszeń docierając z nimi w wysokie partie Dolomitów, później brał udział również w sprawach związanych z organizacją uroczystości. W połowie lat 80. pamiątkowa tablica na cmentarzu w St. Pauls została wysadzona przez faszystów w powietrze, w związku z czym trzeba było umieścić na jej miejscu nową. Sprawcy tego czynu nie zostali nigdy ujęci. Później tablica jeszcze raz stała się obiektem napaści, gdy spryskano ją farbą. W roku 1997 między Południowotyrolskim Związkiem Ojczyźnianym a Południowotyrolskim Związkiem Strzeleckim doszło do różnicy zdań. Spór został zażegnany po dwóch latach negocjacji. W ostatnich latach uroczystość na cmentarzu w St. Pauls urosła do rangi wielkiego i wzruszającego święta wszystkich Południowych Tyrolczyków, poświęconego pamięci zmarłych bojowników o wolność. Dzięki licznej obecności strzelców z Południowego Tyrolu, przedstawicielstw strzelców z Tyrolu Północnego i Trydentu oraz Południowotyrolskiego Związku Ojczyźnianego i innych organizacji liczba uczestników uroczystości wzrosła do blisko 2 tysięcy. W minionych latach udało się namówić do wzięcia udziału w obchodach i wygłoszenia przemówień tej klasy polityków, co dawny zwierzchnik kraju Wendelin Weingartner, Alois Partl, prezes Austriackiej Partii Ludowej z Północnego Tyrolu Herwig van Staa oraz były zwierzchnik rejonu Wschodniego Tyrolu Otto Doblander. Od kilu lat obchodom towarzyszy i uświetnia je swoimi występami orkiestra z Überetsch, obecna w trakcie wkroczenia strzelców, uroczystości kościelnych oraz podczas obchodów odbywających się na cmentarzu. Przedtem występował tu mniejszy zespół, złożony z muzyków z całego kraju, który nazywany był także Orkiestrą Związku Ojczyźnianego.
Na cmentarzu obok miejsca pamięci poległych wygłaszane są powitania i okolicznościowe przemówienia. Od dwóch lat ku czci poległych bojowników o wolność oddawana jest salwa honorowa, a następnie, przy dźwiękach pieśni towarzyszy broni, przed tablicą pamiątkową składane są wieńce od Południowotyrolskiego Związku Ojczyźnianego i Południowotyrolskiego Związku Strzeleckiego. Na zakończenie podniosłej uroczystości grany jest hymn ojczyzny.
Przy tej okazji chciałbym wszystkim tym, którzy przyczynili się do uświetnienia i godnego przebiegu uroczystości powiedzieć: serdeczne Bóg zapłać! Szczególnie Ojcu Rainaldowi Romanerowi, za jego patriotyczne kazania w trakcie uroczystości i za to, że nas nie opuścił w trudnych czasach. Księżom, którzy odprawiali mszę i wygłaszali kazania w trakcie obchodów, narażając się tym samym na przykrości ze strony Kurii. Ojciec Leopold na przykład, który każdego miesiąca odwiedzał nas – więźniów politycznych – w więzieniach w Mediolanie i Trydencie, otrzymał list od biskupa, w którym został skarcony z powodu odprawiania 8 grudnia mszy rocznicowych w St. Pauls. Ojciec Walter Mazzari od Eucharystiariuszy z tych samych powodów został nawet karnie przeniesiony przez Kurię do Deutschnonsberg. Również Ojciec Rainald Romaner otrzymał upomnienie, jednak nie odniosło ono skutku i Ojciec nie dał się zastraszyć.
Na zakończenie jeszcze kilka słów refleksji. Podczas uroczystości 8 grudnia oddajemy cześć zmarłym towarzyszom broni, którzy walcząc o wolność, bezpośrednio lub pośrednio, złożyli na ołtarzu ojczyzny największą ofiarę, jaką człowiek może złożyć, ofiarę z własnego życia. Wspominamy również tych bojowników o wolność, którzy wskutek tortur i wieloletnich kar więzienia, stracili zdrowie i przedwcześnie odeszli z tego świata. Jednakże samo oddawanie czci poległym to za mało. Obowiązkiem, który winniśmy spełnić, jest ciągła walka o utrzymanie naszej tyrolskiej tożsamości. Udział w obchodach nie wystarczy. Bojownicy o wolność, którym oddajemy cześć, są dla nas wzorem do naśladowania i dlatego też, uzbrojeni w duchową moc, winniśmy kontynuować ich dzieło. Musimy stale bronić naszych praw, ponieważ procesy asymilacyjne czynią nieprzerwanie postępy. Musimy zwalczać wysiłki mające na celu „rozmycie” naszej tożsamości. Musimy również w naszej ojczyźnie stawić czoło tym siłom politycznym, dla których pieniądze i władza przedstawiają większą wartość niż obrona narodowych interesów. Jeżeli chcemy wypełnić przesłanie, które pozostawił nam Sepp Kerschbaumer i jego towarzysze broni, musimy aktywnie wspierać działania służące zrośnięciu się trzech części naszej ojczyzny: Północnego, Wschodniego i Południowego Tyrolu, mając na celu ponowne zjednoczenie całego Tyrolu.
Kończąc raz jeszcze zacytuję Seppa Kerschbaumera, który w lutym 1961 r. tak pisał w okólniku:
„My, Tyrolczycy, pragniemy sami suwerennie rozstrzygnąć z kim chcemy dzielić nasze życie. Dla nas bezpieczeństwo oznaczać może tylko jedno i należy to im (politykom) wyraźnie uświadomić: mianowicie abyśmy mogli dalej żyć w pokoju jako wolni Tyrolczycy, wspólnie z wszystkimi innymi Tyrolczykami w ramach jednego państwa – Austrii!”

Sepp Mitterhofer


http://www.suedtiroler-freiheitskampf.net/index.php?option=com_content&task=view&id=28&Itemid=47
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
bielitzer
Robotnik

Dołączył: 28 Maj 2007
Posty: 6
Skąd: Silesia
PostWysłany: 2007-05-28, 13:47     Dodaj użytkownika do listy ignorowanych Odpowiedz z cytatem

Cytat:
Sześćdziesiąta rocznica odmowy Południowemu Tyrolowi prawa do samostanowienia – akcja zbierania podpisów na rzecz powrotu Tyrolu Południowego do Austrii

W dniu 22 kwietnia, dokładnie 60 lat temu, został przekazany austriackiemu kanclerzowi Leopoldowi Figl zbiór podpisów, złożonych przez prawie wszystkich uprawnionych do głosowania południowych Tyrolczyków, którzy w ten sposób opowiedzieli się za ponownym zjednoczeniem Tyrolu i, co się z tym wiąże, za powrotem Południowego Tyrolu do Austrii. Przedkładając ogółem 158 628 podpisów Południowi Tyrolczycy oznajmili Światu: „To jest nasze niepodważalne życzenie i wola, aby nasza ojczyzna, od Przełęczy Brennera aż do Salurner Klause, znowu była zjednoczona. Potwierdzamy to własnoręcznymi podpisami.”

Mimo grożącego niebezpieczeństwa skazania przez Włochów za zdradę stanu, Południowi Tyrolczycy nie wzdragali się przed tym, aby poprzez złożenie podpisu zażądać ponownego zjednoczenia Tyrolu, a następnie przywieźli zebrane podpisy utajonymi, górskimi drogami do Innsbrucku, gdzie zostały one uroczyście przekazane Leopoldowi Figl.

Celem zbiórki podpisów było wywarcie nacisku na Aliantów, aby zgodnie z oczekiwaniami miejscowej ludności, naprawili krzywdy spowodowane podziałem Tyrolu. Niestety, ta jednoznaczna deklaracja woli miejscowej ludność, która stała się prawie plebiscytem, została zignorowane. Było to spowodowane również i tym, iż Südtiroler Volkspartei (SVP) oficjalnie nie chciała mieć z tą sprawą nic wspólnego i zaprzeczyła istnieniu akcji zbierania podpisów. Tym sposobem SVP przysłużyła się Włochom, którzy twierdzili, że podpisy składali wyłącznie Tyrolczycy z Północy i z tego powodu wyniki „plebiscytu” nie mają znaczenia.

Deklaracja woli ludności miejscowej, której nie można było wyrazić w sposób bardziej jednoznaczny, została tym samym zignorowana, a cel jakim było ponowne zjednoczenie Tyrolu zdradzony.

Od tego czasu minęło 60 lat, a Tyrol jest nadal pod włoska okupacją. Do dziś odmawia się naszej ojczyźnie prawa do samostanowienia i jak niegdyś, tak i dzisiaj, podział Tyrolu jest krwawiącą raną w sercu Europy. Sześćdziesiąta rocznica odmowy Południowemu Tyrolowi prawa do samostanowienia daje nam okazję, aby zastanowić się nad polityczna przyszłością naszej ojczyzny.

Niewątpliwie wiele się w ostatnich latach zmieniło na lepsze i problemy nie są dzisiaj takie same jak 60 lat temu. Jednakże autonomia i dobrobyt nie mogą nas omamić, ponieważ przetrwanie Południowych Tyrolczyków, jako austriackiej mniejszości we Włoszech, jak się okazuje, nie jest nawet w najmniejszym stopniu zabezpieczone. Właśnie zawirowania polityczne i afronty językowe z ostatnich tygodni, których autorami byli włoscy politycy, pokazały nam na jak wiele niezrozumienia może się zdobyć państwo włoskie w stosunku do Południowego Tyrolu i w związku z tym, jak kruche jest bezpieczeństwo naszej mniejszości.

Prędzej czy później będziemy musieli sobie zadać pytanie, czy rzeczywiście chcemy poświęcić naszą kulturową tożsamość, czy też jesteśmy gotowi, aby w imię wolności naszej ojczyzny i bezpiecznej przyszłości naszych dzieci, zażądać prawa, którego już od 60 lat się nam odmawia.

Po 60 latach nadeszła pora, aby zażądać w końcu prawa do samostanowienia dla Południowego Tyrolu i aby z całą mocą pracować na rzecz ponownego zjednoczenia Tyrolu.

Każdy dzień przynależności Południowego Tyrolu do Włoch stanowi niebezpieczeństwo dla naszego ludu i dla naszej ojczyzny, i dlatego jest dniem straconym

Południowi Tyrolczycy już nieraz manifestowali, iż nie chcą być obywatelami tego państwa bezprawia, a życzenie ponownego zjednoczenia Tyrolu staje się coraz mocniejsze, zwłaszcza wśród ludzi młodych.

Nie można podzielić na trwałe czegoś, co jest jednością i dlatego bezprawna granica na Przełączy Brennera nie będzie trwać wiecznie. Żaden kraj nie może nam bowiem zabronić prawa do samostanowienia, jeżeli tylko my sami będziemy mieli odwagę, aby tego prawa zażądać.

Sven Knoll, Jugendkoordinator der union" für Südtirol und Gemeinderat in Schenna


http://www.union"fs.com/12d4436.html
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
bielitzer
Robotnik

Dołączył: 28 Maj 2007
Posty: 6
Skąd: Silesia
PostWysłany: 2007-05-28, 13:51     Dodaj użytkownika do listy ignorowanych Odpowiedz z cytatem

Cool Witam na forum i pozdrawiam ze Śląska Cieszyńskiego (Austriackiego) i pięknego miasta Bielitz! Powyżej trzy artykuły o sytuacji w Suedtirol po 1945 r. Przetłumaczyłem sam, więc przepraszam za niedociągnięcia stylistyczne (nie jestem filologiem).
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Pudelek
Premier
Seine Apostolische Majestät


Dołączył: 11 Kwi 2005
Posty: 1888
Skąd: Księstwo Pszczyńskie
PostWysłany: 2007-05-29, 10:21     Dodaj użytkownika do listy ignorowanych Odpowiedz z cytatem

witamy na forum Smile

byłeś w południowym Tyrolu czy twoje zainteresowanie tym tematem wynika z czego innego?

_________________
Boże wspieraj, Boże ochroń
Nam Cesarza i Nasz Kraj...
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
bielitzer
Robotnik

Dołączył: 28 Maj 2007
Posty: 6
Skąd: Silesia
PostWysłany: 2007-05-29, 10:52     Dodaj użytkownika do listy ignorowanych Odpowiedz z cytatem

Byłem kilka razy przejazdem. Jest to jeden z ładniejszych zakątków świata, jakie widziałem. Poza tym mam sentyment do wszystkich krajów tworzących niegdyś CK Monarchię, również ze względów rodzinnych. Południowy Tyrol zasługuje ponadto na uwagę, ponieważ historia walki jego mieszkańców o wyzwolenie spod włoskiego ucisku jest w Polsce nieznana. Widze, że jesteś z Pless, więc może zainteresuje Cię forum, na którym się czasem udzielam: http://www.rasopole.org/phpBB2/index.php
Pozdrawiam.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Pudelek
Premier
Seine Apostolische Majestät


Dołączył: 11 Kwi 2005
Posty: 1888
Skąd: Księstwo Pszczyńskie
PostWysłany: 2007-06-01, 20:47     Dodaj użytkownika do listy ignorowanych Odpowiedz z cytatem

tak konkretnie to jestem z Ober Lazisk, tyle że podpisuję Pless, bo to teren Księstwa, a i kopalnie i zakłady należały kiedyś do Hochbergów Mr. Green

forum już kiedyś widziałem, ale jakoś się nie udzielałem - ostatnio staram się walczyć z polską okupacją raczej ustnie niż pisemnie Twisted Evil

_________________
Boże wspieraj, Boże ochroń
Nam Cesarza i Nasz Kraj...
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
F Machalica
Feldmarszałek
Leutnant i.d.R.


Wiek: 61
Dołączył: 21 Wrz 2007
Posty: 754
Skąd: Czech Republik
PostWysłany: 2007-09-23, 08:08     Dodaj użytkownika do listy ignorowanych Odpowiedz z cytatem

Pudelek napisał/a:
Z mocy traktatu pokojowego w Saint Germain został wcielony do Włoch jako region Trentino - Alto Adige.

I pozostale oddal Mussoliniemu A.H., ktory sie tym zemscil na znienawidzonej Austrii

_________________
Jak sie ludzie chca porozumiec, to brak jezyka nieprzeszkadza.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Pudelek
Premier
Seine Apostolische Majestät


Dołączył: 11 Kwi 2005
Posty: 1888
Skąd: Księstwo Pszczyńskie
PostWysłany: 2007-09-23, 13:16     Dodaj użytkownika do listy ignorowanych Odpowiedz z cytatem

nie rozumiem? co Hitler oddał Musoliniemu z Tyrolu?

_________________
Boże wspieraj, Boże ochroń
Nam Cesarza i Nasz Kraj...
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Strona 1 z 2 Idź do strony 1, 2  Następny
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku
Oznacz temat jako nieczytany

Skocz do:  

Powered by phpBB modified v1.9 by Przemo © 2003 phpBB Group

 

Historia www.fahnen.republika.pl