Wysłany: 2006-08-31, 22:40BROŃMY CESARZA I JEGO ULICY!
Ponieważ ze względów tzw. zawodowych urlopowałem się na pewien czas z forum, nie wiem, czy tego wątku ktoś już nie założył,
ale wolę coś napisać niż pozostawać w niepewności!
LUDZIE! PANOWIE (i Panie- tak tu rzadko zaglądające)! Jakieś oszołomy chcą na Kazimierzu odebrać dobremu Cesarzowi Józefowi Jego ulicę!!! Bezecny ten zamiar opisany jest tutaj:
http://miasta.gazeta.pl/krakow/1,35798,3580122.html
Dla uspokojenia dodam, że w dyskusji, jaka rozpentała się na forum Gazety pod tym artykułem, mamy przewagę liczebną graniczącą z wyłącznością:D
W każdym razie może jakieś małe, czarno- zółte kokardki należałoby powiesić pod tablicami z nazwą ulicy?
Cóż, ja do cesarza Józefa II specjalnej estymy nie czuję - reformy józefińskie mi stanowczo nie odpowiadają, podobnie jego germanizacyjno-centralistyczne zapędy. No i do rozbiorów też łapkę przyłożył.
Ale jednak - cesarz to cesarz! Swoją drogą - dlaczego swej ulicy nie ma np. Cesarz Leopold II, następca Józefa? Choć panował dwa lata, to niektórzy austriaccy historycy uznają go za ostatniego wybitnego cesarza. Ja się z tym niezgadzam - ostatnim wybitnym był FJI!
W każdym razie może dziwić, że od cesarza Józefa pochodzą de facto nazwy dwóch ulicy (w/w Józefa i jeszcze ulica Józefińska w Podgórzu), a po Leopoldzie czy Marii Teresie nic nie zostało.
Ale dlaczego nie ma ulicy FJI??? Jego zasługi są niezaprzeczalne, a jak widzę nazwy nowych ulic, to się za przeproszeniem chce rzygać. No bo jak można mieszkać na ulicy Czerwonego Kapturka?
To, że ulice dostają różne gnidy, to jeszcze inna sprawa...
_________________ "Odrzucamy wszelkie totalizmy, opieramy się na kulturze łacińskiej, wyrażamy nadzieję na odrodzenie ludów w dorzeczu Dunaju, chcemy wspólnej granicy z Węgrami, chcemy monarchii."
K. u. K. Feldmarschalleutnant K. von Gross-Sanden, "Tiger von Krakau"
no własnie problem, że nie dołożył... przynajmniej nie formalnie.
CK Tiger napisał/a:
Swoją drogą - dlaczego swej ulicy nie ma np. Cesarz Leopold II, następca Józefa? Choć panował dwa lata, to niektórzy austriaccy historycy uznają go za ostatniego wybitnego cesarza. Ja się z tym niezgadzam - ostatnim wybitnym był FJI!
pewno własnie dlatego, że panował tak krótko... z całym szacunkiem dla Franciszka Józefa to jednak wybitnym władcą nie był - popełnił sporo błędów podczas swego panowania. przychylałbym się jednak do zdania austriackich historyków.
ale to taki offtopic - brońmy cesarskiej ulicy, bo to pamiątka historii. nie po raz pierwszy pseudo-działacze próbują obalać tradycję (w jakieś formie) w imię politycznego populizmu
_________________ Boże wspieraj, Boże ochroń
Nam Cesarza i Nasz Kraj...
z całym szacunkiem dla Franciszka Józefa to jednak wybitnym władcą nie był - popełnił sporo błędów podczas swego panowania.
Z obiektywną ocenę FJI to jest olbrzymi problem. Wszystko zależy od punktu widzenia; z punktu widzenia Polaków był spoko, ale np. Czesi go nie kochają. Ciężko też ocenić jego zasługi dla Monarchii - trudno powiedzieć w końcu, czy dualizm był najlepszym rozwiązaniem czy nie...
Ale dość offtopicu...
_________________ "Odrzucamy wszelkie totalizmy, opieramy się na kulturze łacińskiej, wyrażamy nadzieję na odrodzenie ludów w dorzeczu Dunaju, chcemy wspólnej granicy z Węgrami, chcemy monarchii."
K. u. K. Feldmarschalleutnant K. von Gross-Sanden, "Tiger von Krakau"
Wiek: 53 Dołączył: 03 Sty 2006 Posty: 293 Skąd: Kraków
Wysłany: 2006-09-01, 18:20
Drogi Tigerze! Przede wszystkim jestemn ci wzdzięczny że poruszyłeś ten temat. W starym Krakowie jest wiele ulic, które nazwano na cześc ludzi, którzy nie zrobili nic dobrego dla naszego miasta, a jest wątpliwe, czy i dla kraju.
Natomiast ulicy naszego poczcziwego Najjasniejszego Pana nie ma, choć mamy mu wiele do zawdzieczenia (zwłaszcza UJ, PAU i AGH). Usprawiedliwianie tego faktem zaborow i obcoscią nie jest zadnym logicznym wytlumaczeniem.
Niedwano bylem w Chorwacji, która jst niepodleglym panstwem i zauwazylem w Rijece takie nazwy jak: setaliszte Frania Josefa i setaliszte Frania Ferdynanda (promenada Franciszka Jozefa i promenada Franciszka Ferdynanda) i nikt się tego nie wstydzi, a Chorwaci z dumą wspominają okres przynależnosci do monarchii c. i k.
Osobiście uważam , ze było nadmiarem kurtuazji wobec USA nazwanie pięknej alei wiodącej do kopca Kościuszki - mianem Waszyngtona. Co prawda Kościuszko jest amerykańskim bohaterem narodowym i zrobil wiele dla niepodleglosci USA, lecz nie przypominam sobie, aby Waszygton w jakikolwiek sposób wyraził publicznie zainteresowanie Polską, nie mowiac juz o Krakowie.
Czy nie sprawiedliwiej byłoby zadedykować tą aleję spacerową ( a dawna droge foteczną) Najjaśniejszemu Panu, który miał niezaprzeczalne zasługi wobec naszej dawnej stolicy, a dla przetrwania kultury polskiej zrobił z pewnoscią więcej niz jakikolwiek prezydent Stanow Zjednoczonych.
Czy na piękną aleję wokół Błoń nie zasłuzył bardziej dzielny dowódca twierdzy Kraków - Karl Kuk (ktory zreszta w imieniu cesarza Franciszka Józefa oglosił kluczowy dla sprawy polskiej Akt 5 listopada), lub general Roth, który ocalił ja w listopadzie i grudniu 1914 roku od zalewu rosyjskiego niż marszałek Foch, ktory jeszcze w końcu 1916 roku twierdzil, że Polska jest wewnętrzną sprawą Rosji.
Wiem , ze nie zmienimy historii, ale czy nie można troche pomarzyć...
Pozdrawiam wszystkich, a zwlaszca Franza, Arta, Tigera, Prohazkę i Pudelka.
Niedwano bylem w Chorwacji, która jst niepodleglym panstwem i zauwazylem w Rijece takie nazwy jak: setaliszte Frania Josefa i setaliszte Frania Ferdynanda (promenada Franciszka Jozefa i promenada Franciszka Ferdynanda) i nikt się tego nie wstydzi, a Chorwaci z dumą wspominają okres przynależnosci do monarchii c. i k.
Chorwaci w czasach istnienia monarchii mieli nieraz ciągoty jugosłowiańskie, ale po kilkudziesięciu latach obcowania z "braćmi Serbami" poznali czym to pachnie i... nawrócili się. Bardzo słusznie!
ezderes napisał/a:
Osobiście uważam , ze było nadmiarem kurtuazji wobec USA nazwanie pięknej alei wiodącej do kopca Kościuszki - mianem Waszyngtona. Co prawda Kościuszko jest amerykańskim bohaterem narodowym i zrobil wiele dla niepodleglosci USA, lecz nie przypominam sobie, aby Waszygton w jakikolwiek sposób wyraził publicznie zainteresowanie Polską, nie mowiac juz o Krakowie.
Czy nie sprawiedliwiej byłoby zadedykować tą aleję spacerową ( a dawna droge foteczną) Najjaśniejszemu Panu, który miał niezaprzeczalne zasługi wobec naszej dawnej stolicy, a dla przetrwania kultury polskiej zrobił z pewnoscią więcej niz jakikolwiek prezydent Stanow Zjednoczonych.
Czy na piękną aleję wokół Błoń nie zasłuzył bardziej dzielny dowódca twierdzy Kraków - Karl Kuk (ktory zreszta w imieniu cesarza Franciszka Józefa oglosił kluczowy dla sprawy polskiej Akt 5 listopada), lub general Roth, który ocalił ja w listopadzie i grudniu 1914 roku od zalewu rosyjskiego niż marszałek Foch, ktory jeszcze w końcu 1916 roku twierdzil, że Polska jest wewnętrzną sprawą Rosji.
Trudno się nie zgodzić... Ta aleja Waszyngtona... Ten pan ma tyle wspólnego z Polską co sułtan Omanu.
Co do Focha - nie należy jednak zapominać, że nosił on tytuł Marszałka Polski. I myślę, że jako taki dostał ulicę, a nie dowódca Francuzów na froncie zachodnim. Nie zmienia to jednak faktu, że Kuk czy Roth co najmniej w równym stopniu zasłużyli na swoje ulice.
A wracając do Najjaśniejszego Pana - ulica niewątpliwie mu się należy, choć gdyby powstał taka inicjatywa, mógłby się podnieść wrzask, że "przecież z jego rozkazu bombardowano Kraków w 1848" itd. Niewątpliwie jednak zasługi przerastają winy.
Ale tak sobie myślę - może łatwiejszym przedsięwzięciem byłoby postawienie Cesarzowi pomnika, np. na Plantach?
Pamiętajmy też, że był czas gdy ul. Starowiślna nosiła miano "5 listopada"... Ech, było - nie wróci...
_________________ "Odrzucamy wszelkie totalizmy, opieramy się na kulturze łacińskiej, wyrażamy nadzieję na odrodzenie ludów w dorzeczu Dunaju, chcemy wspólnej granicy z Węgrami, chcemy monarchii."
K. u. K. Feldmarschalleutnant K. von Gross-Sanden, "Tiger von Krakau"
Wiek: 53 Dołączył: 03 Sty 2006 Posty: 293 Skąd: Kraków
Wysłany: 2006-09-02, 11:07
Oczywiście . Zapomnialem o ul. 5 listopada! Dziękuje.
W spawie ul. xesarza Franciszka Jozefa - bombardowanie Krakowa nie ma znaczenie, bo fakt ten m ial miejsec na pól roku prze jesgo wstapieniem na tron (cesarz Franciszek Jozegf panowal od grudnia 1848 roku), a więc go to nie obciąża. W moencie bombbradowania Krakowa FRanciszejk Jozef byl tylko jednymn z arcyksiażąt, a do tego byl nieletni, więc nie mógł odpowiadać za cokolwiek.
Coi do Chorwatów, to jest nie zupoelnmie tak jak to podaja podręczniki. Przed I wojnaŚwiatowa nie marzyli oni bynajmniej o połączeniu się z Serbami z Królewstwa Sebskiego,, lecz o stworzeniu Krolestwa Dalmacji zlozonego z ziem zamieszkalych przez Chorwatow, Sloweńcow i Serbow, ktore wchodzily wowczas w sklad monarchii habsburskiej. Kroleswo Dalmackie mialo w ich intencji pozostać pod panowaniem Habsburgow i stać sie trzecim członem monarchii. Oczywiście w takim państwie dominowaliby Chorwaci. Była to wiec ich koncepcja przemiany dualizmu w trializm, a jednym z jej zwolennikow byl takze Franciszek Ferdynand i stad jego popularnosć wśród Chorwatów i Sloweńców. Podcvzas wojny Chorwaci nie wykazywali zadnych oznak chęci przejscia na stronę koalicji. Walczyli dzielnie przeciw Serbo, Rosjanom i Włochom. Pakt na Mofu podbisany przez dr Trumbicia był nadużyciem politycznym jak to przyznal sam Trumbić juz po wojnie.
Wymienione terytoreia obejmowało państwo Choratow,m Serboiw i Sloweńcow proklamowane w końcu października 1918 roku i uznane przez cesarza Karola I. Nie było wowczas wcale mowy o polac zeniu sie z Królestwem Serbii. Nastapilo to dopiero w grudniu 1919 roku, gdy nowopowstałe państwo zostalo zagrozone z jednej strony przez zwycieskie Włochy, a z drugiej przez Serbię.
Zwykle podreczniki przemilczają ten epizod histroryczny, lub podają falszywą datę 29 X 1919 jako moment zjednoczenia owych ziem z królestwem Serbii.
Co do Focha, to myslę że awansowanie go przez przedwojenna Rzeczpospolita na stopień marszalka Polsaki byklo równiez zbyteczną kurtiuazją i niechlubnym objawem lizusowstwa w stosunku do francuskiego sojusznika. Nie doszłoby z pewnością do tego gdyby wplywwu na wladzę w Polsce nia miala w tym monecie (niechlubnej pamięci) endecja, ktora na poc zatku Iwś podliywala sie orzydliwie carowi, a później na samo słowo Francja dostawała politycznego orgazmu.
Jak najserdecznie pozdrawiam wszystkich życzac im udanego weekendu, lub po niemiecku i węgiersku: Wocheende i hetveget.
W spawie ul. xesarza Franciszka Jozefa - bombardowanie Krakowa nie ma znaczenie, bo fakt ten m ial miejsec na pól roku prze jesgo wstapieniem na tron (cesarz Franciszek Jozegf panowal od grudnia 1848 roku), a więc go to nie obciąża. W moencie bombbradowania Krakowa FRanciszejk Jozef byl tylko jednymn z arcyksiażąt, a do tego byl nieletni, więc nie mógł odpowiadać za cokolwiek.
Ja to wiem, ale spotkałem się już z tego rodzaju zarzutami pod adresem Cesarza...
ezderes napisał/a:
Wymienione terytoreia obejmowało państwo Choratow,m Serboiw i Sloweńcow proklamowane w końcu października 1918 roku i uznane przez cesarza Karola I. Nie było wowczas wcale mowy o polac zeniu sie z Królestwem Serbii. Nastapilo to dopiero w grudniu 1919 roku, gdy nowopowstałe państwo zostalo zagrozone z jednej strony przez zwycieskie Włochy, a z drugiej przez Serbię.
O, to duża ciekawostka! Nie wiedziałem.
ezderes napisał/a:
Co do Focha, to myslę że awansowanie go przez przedwojenna Rzeczpospolita na stopień marszalka Polsaki byklo równiez zbyteczną kurtiuazją i niechlubnym objawem lizusowstwa w stosunku do francuskiego sojusznika. Nie doszłoby z pewnością do tego gdyby wplywwu na wladzę w Polsce nia miala w tym monecie (niechlubnej pamięci) endecja, ktora na poc zatku Iwś podliywala sie orzydliwie carowi, a później na samo słowo Francja dostawała politycznego orgazmu.
Pewnie, że z zasługami Focha było różnie, jak najbardziej masz rację. Ostatecznie jednak tym marszałkiem był. A, że nadano mu ten tytuł z lizusostwa - to inna sprawa...
_________________ "Odrzucamy wszelkie totalizmy, opieramy się na kulturze łacińskiej, wyrażamy nadzieję na odrodzenie ludów w dorzeczu Dunaju, chcemy wspólnej granicy z Węgrami, chcemy monarchii."
K. u. K. Feldmarschalleutnant K. von Gross-Sanden, "Tiger von Krakau"
Ja mam takie zdanie że w ogóle nie powinno się nazywać ulic przez nadanie im imienia jakiegoś polityka. Jeżeli jednak już takie nieszczęście ma miejsce to niech chociaż nadają je komuś wielkiemu ale naprawdę wielkiemu.
Franciszek Józef jest częścią historii Krakowa ale czy godzi się by społeczeństwo bądź co bądź kultywowało pamięć zaborcy choć łagodnego usposobienia to mimo wszystko zaborcy?
Józef II to według mnie na ulice nie zasługuje choćby przez germanizacyjną politykę.
Zdaje się, że dostałem ostrzeżenie za "rzygać"... Chciałbym tylko zwrócić uwagę, że było to "za przeproszeniem - rzygać". Ale dobra, nieważne.
Franz napisał/a:
Ja mam takie zdanie że w ogóle nie powinno się nazywać ulic przez nadanie im imienia jakiegoś polityka.
Czyli sądzisz, że błędem jest danie ulicy imienia np. Piłsudskiego albo Dietla?
_________________ "Odrzucamy wszelkie totalizmy, opieramy się na kulturze łacińskiej, wyrażamy nadzieję na odrodzenie ludów w dorzeczu Dunaju, chcemy wspólnej granicy z Węgrami, chcemy monarchii."
K. u. K. Feldmarschalleutnant K. von Gross-Sanden, "Tiger von Krakau"
Wiek: 53 Dołączył: 03 Sty 2006 Posty: 293 Skąd: Kraków
Wysłany: 2006-09-04, 13:06
Do Franza
Czy sądzisz że w Franciszek Józef był i jest dla Chorwatów, czym innym niż dla Polaków?
A mimo to jego imieniem sa nazwane liczne ulice i place w niepodłegłej Chorwacji.
Mierzi nie to stale nazywanie Franciszka Józefa zaborcą. Jerst to anachroniczne, nieślisle i nie uwzglednia absolutnie realiów drugiej oilowy XIX wieku.
Po pierwsze Franciszek Józef nic Polsce nie zabrał.
Galicję po prostu odziedziczył, a jej połączenie z Austrią było potwierdzone decyzją Kongresu Wiedeńskiego i uznane przez cały ówczesny świat.
Oczywiście był to wynik wcześniejszych wydarzeń z XVIII wieku, ale
FJ I nie może przeciweż odpowiadać za winy swych przodków, a ponadto rownież zabór z 1772 roku był uznany przez Sejm Rzeczypospolitej, więc miał pewne podstawy prawne.
Jesli Polacy nie godzili sie z I rozbioerm, to sejm powinien nie uznawać żadnych cesji terytorialnych, lub zrobić zastrzeżenie że ustepuje jedynie przed przemocą (Tak zrobili Węgrzy w Trianon). Wtedy stan prawny byłby inny i zabory byłyby zwykłą grabieżą. Decyzja sejmu rozbiorowego dostarczyła zaborcom argumentu prawnego i w ich mniemaniu zamykała sprawę. Co wiecej Reczpospolita zawarla w 1790 roku przymierze z Prusami nie stawuiajac warunku zwrotu ziem zabranych w 1772 roku, a tym samym ponownie potwierdzała swoja zgodę na poniesione wówczas straty. Jakby i tego było mało ostatni krol Polski w 1796 roku abdykował w zamian za zapłacenie mu przez carycę prywatnych długów i tym samym przybił prawny gwódź do trumny I Rzeczypospolitej i uznał jej ostateczną likwidację.
Po drugie, gdyby nawet Francisdzrk Jozef zrzekł sie Galicji i zezwolił jej na całkowitą nieopodleglosc ( są to oczywiscie tylko rozważania teoretyczne) to natychmiast ziemie te wchlonęłaby Rosja, Co by sie wówczas tsalo z Polakami i Ukraincami łatwo przewidzieć.
Reasumujac:
Zamiast rozdmuchiwać zupoelnie n ieuzasadnione i anachroniczne pretensje do Franciszka Józefa, Polacy powinni mu być wdzieczni za to co dla nich zrobił ( a bylo tego nie mało) w czasach gdy cały świat robil wszystko, żeby o Polsce i Polakach zapomniano.
Wiek: 57 Dołączył: 20 Sie 2005 Posty: 2808 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2009-01-01, 22:10
Właśnie, zaczęte i nie skończone...
a u nas w W-wie nazwy ulic najbezpieczniejsze to Kubusia Puchatka, wszelkie kwiatowe i drzew... niektóre nazwy powinny byc uniwersalne, bez względu na zmiany polityczne np. Jedynych Prawdziwych Bojowników za Słuszną Sprawę...
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach