"Raport Badeni" - autor Krzysztof Maćkowiak. Współcześnie napisany kryminał którego akcja dzieje się w ck monarchii. W Krakowie roku 1900.
Bohaterem jest inspektor policji Gustaw Mahler. Oczywiście nie ten Gustaw Mahler i, według jego własnych słów, nie z tych Mahlerów. Człowiek z niewyparzoną gębą, nieco obleśny, cyniczny, nie stroniący od uciech życia. Gdyby Philip Marlowe żył w ck monarchii i pracował w ck policji to byłby kimś takim jak Mahler. Może tylko Mahler mniej się sili na dowcipy i jest mniej zgorzkniały niż Marlowe. Ale czy Marlowe byłby tak zgorzkniały żyjąc w Austro-Węgrzech i to w belle-epoque? Przypuszczam, że wątpię.
Mahler prowadzi sprawę w sprawie samobójstwa(tak to przynajmniej wygląda) niejakiej Judyty Badeni(nie z tych Badenich). Równolegle prowadzi inną sprawę - w restauracji Art Noveau mieści się dom schadzek dla wtajemniczonych a pewien Noe, obrońca moralności, szantażuje uczestników - zacnych obywateli Krakowa. Czy coś takiego byłoby możliwe w "małym, biednym urzędniczym mieście" jak nazywał Kraków Boy-Żeleński? Mam wątpliwości.
Sprawy te się zazębiają. Występuje także carska Ochrana, socjaliści, afera szpiegowska. Jak to się wszystko skończyło nie zdradzę.
W tle także modernizm, Przybyszewski, feminizm itp. No i nowomodna dyscyplina - football(jest match między Krakowem i Lwowem).
W książce jest sporo ludzi o znanych nazwiskach. Przełożonym Mahlera jest von Stadion. Czy z tych Stadionów nie wiem. Niby jest arystokratą ale czy "prawdziwy" Stadion byłby w wieku 55 lat tylko zastępcą dyrektora ck policji w Krakowie?
Dziewczyną Mahlera jest Anna Czartoryska(no, no). Chyba z tych Czartoryskich bo czy byli jacyś "inni" Czartoryscy? W każdym razie puszca ona w końcu Mahlera w trąbę dla Przybyszewskiego.
Pomywaczem w knajpie i byłym marynarzem jest Józef Konrad(właściwe nazwisko Korzeniowski). Pewien cieć wspomina wredną lokatorkę, niejaką Zapolską.
Wrażenia mam mieszane. Jako powieść kryminalno-szpiegowska niezłe. Natomiast to na co liczyłem tj. atmosfera ck monarchii, ck klimaty itp. - z tym jest zdecydowanie gorzej. Nie ma tej atmosfery autentyczności, jest to jakieś stylizowane i sztuczne. Ale może mam za duże wymagania? Trudno wymagać od współczesnego literata ck autentyzmu. Nic to. Jak się nie ma co się lubi to się lubi co się ma. W sumie jednak oceniam książkę pozytywnie.
Ma to być pierwsza z serii. Będą następne o przygodach Mahlera. Pożyjemy, zobaczymy.
Zgadzam się że jako kryminał niezłe ale koloryt austro-węgierski sztuczny i mało przekonywujący.
Co ciekawe brak także kolorytu lokalnego krakowskiego. Wspomniane są Wawel czy Błonia ale zasadnicza część akcji dzije się w dyrekcji policji, jednym pokoju hotelowym, dwóch mieszkaniach i dwóch lub trzech knajpach - czyli w miejscach uniwersalnych tj. takich które występują w każdym mieście na świecie.
Zgadzam się też że ci "swingersi", jak byśmy ich dziś nazwali, z restauracji "Art Nouveau" to nie na biedny ck Kraków.
Reasumująć: można czytać ale na pewno nie lektura obowiązkowa.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach